Poznański kibol na koszykówie
2018-06-27

Mój kuzaj Eda namówił mnie, aby my poszli poszpycować jak grajom nasi  wew kosza. Na salachy chętnie poszpycuje, nawet nie muszą grać, ale wew tego kosza grali szczuny.

 Wknaili my się do bimby i pojechali na Dembine. Tam mo sale Akademio, no tako jedno lania od fizkultury. Najsampierw nie mogłem się kapnąć co jest lołs. Lotali wew kółko, jakby bawili się wew gonito. Lotali tam i nazad i świgali do kosza, każdo mana osobno i wew ogóle sobie nie przeszkadzali. Pomyślołem sobie, że ta wiara spikła się tylko abo dla pucu, abo boisko jest za małe i każdo mana grała o swojego bejma. A zaś było całkiem inacy. Dwie takie gideje chycli, aby złapać piłe. Kożdy chciał złapać, bo była tylko jedna. Jak lotali wew kółko, to mieli ich dość, cheba ze śternaście mieli leżeć wew takim miechu, ale teroz im te inksze zabrali. Żeby się nie wziyli za chachły, każdo mana świgała do innego kosza. Na boisku lotało jeszczyk trzech istnych ubranych po cywilnemu. Dwóch szczunów wew porach i jedno salacha, ale tyż wew porach, a nie w dyrdunie. Myślołem, że nie zdążyli się jeszczyk przeoblyc, abo dla nich zabrakło klajdów i szkoda, że nie wiedziołem, że majom knap, bo jeden taki mom leżeć w szafonierce i mogłem przytośtać, ale Eda powiedział, że to som sendziowie i muszą się odróżniać. Tak było faktycznie, bo óni nie grali ino całki czas się wtroncali i przeszkadzali. Jakieś papudroki, czy co? Jak ci z jedny, abo drugi many lotali, to te cywile ciągle coś godali abo pokazywali na migi. Cheba mieli im coś do powiedzenia, o czym wcześniej zapomnieli, a na migi to óni pokazywali do stolika, dzie siedziały cheba same gambety, bo musieli pokazywać wiela razy, żeby ci się kapli o co się rozchodzi. Taki istny zez prawy strony powiedzioł, że jakby godali, to wew tym hałasie nikt by nie slyszoł, bo kibole tak darli kalafy.

Najsampierw lepiej świgali przyjezdni, barzy akuratnie. Szczególnie jeden mały fifny gzubek i jedna szmajdyga, a jedyn łyngol to cołki czas kantował sie pod kosz jakby nie było inszego miejsca na boichu. Lachać mi się chciało, jak czasami taki mały knajder chycnął i złapał piłe, a ginole ino się glapili. Widocznie on musiał mieć jakiś knyf, że ich tak rolował. Lotali tak cheba bez pół godziny w te i wefte, ale potem im się to zmudziło i abo byli bejt, abo muki stroili, bo poszli sobie precz. Tylko takie małe gzubki wtośtali się na boicho i tyż świgali do kosza, ale ten istny z prawy godoł, że to się nie liczy. Szuchernie to wyglondało jak taki jedyn mały szaranek, co nypel jeszczyk niedawno nuplał i ledwo się na girkach czymoł, tyż kciał dośwignońć, ale on przeciyż jeszczyk epy nimioł.

   Cheba po jakiejś naradzie, abo co, ci co poszli precz, przyszli nazad  i teraz na odwyrtke, guli się nie pokrachać świgali na przeciwne kosze. Tyle tylko, że te cywile ciongle im się wtroncali i dali pokazywali coś na migi. Guli nie mogłem się merknąć kto wygrywa, to Eda poradził, aby czasami szpycnąć na tablice, a najlepiej z winkla szpycować roz na boicho, roz na te tablice, ale jak już kciałem zapamiętać te numery, to one się ciongle zmieniały. Myślałem, że ta tablica fumluje i takom dostałem rache, że wiencyk na nią nie szpycowałem.

    Roz, jedyn z naszy many dostał piłą w manyroły i zaczął kwynkać, a ryfe zrobił takom jak by kciał dudlać i koniecznie kcioł pokazać akuratnie dzie dostał, ale wtedy była by poruta, bo na sali były tyż mele, którne już rozdziawiły kalafy. Na szczyńście jedyn z tych cywilów poradził, żeby to zrobił dopiero pod natryskiem. Był tyż jedyn wylenga, cheba sobie fify wystworzoł, roz śwignął do własnego kosza, a potem tłumaczył, że bez przypadek. Abo inny szplin zez naszy many. Leciał som na kosza zez piłom i ta gelejza cheba mioł ambe, guli nie wiedział, że zez bliska da się śwignońć barzy akuratnie, to on stanoł przy taki jedny lini i zestond świgał. No to nie zwytrzymałem i krzykłem, że mo coś z gorem, ale ten istny z prawy mi klarował, że on kciał za czy. Nie mogłem się merknąć o co się rozchodzi, to ten istny powiedział, guli by trafił, to nasza mana dostała by czy punkty wiyncy. Zez ichniej many podobał mi się jeszczyk taki szczunek, którny mioł dryg do ćpania, ale wew obronie, dzie się trzebno dobrze nachapać, to się dziebko manygował. 

Cheba ten mecz by jeszczyk trwał, ale zabuczała jakaś syrena, cheba na alarm i obydwie many i cywile zeszli zez boiska, a wiara dostała cheba febry, bo czym pryndzy, rug cug fyrała zez sali. Na koniec Eda powiedział, że my wygrywali, bo my wiyncy świgali i barzy akuratnie.

Jak się przyknajom, aby ten mecz dokończyć, to cheba pójde jeszczyk raz. Nawet jak bydom grały szczuny, a na salachy poszpycuje nad Rusałom.

NAJNOWSZE VIDEO

O NAS NA SPORTOWYCH FAKTACH

FACEBOOK

© Copyright© Biofarm Basket Poznań 2016. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie: Sport Success